sobota, 10 kwietnia 2021

Życie jest piękniejsze, gdy nada mu się kolorów.

Agata Przybyłek

Dzieje się u mnie sporo dobrego, zaskakującego ale jeszcze nie będę wglebiać Was w szczegóły bo wszystko jest dla mnie nowością i najpierw sama musze poukładać sobie w głowie i potwierdzić kilka rzeczy.

Kwietniowe wolne minęło w ekspresowym tempie i większość dni bylam u Mariusza, do siebie pojechałam na dwa dni żeby zrobić pranie. Asia się ze mnie śmiała, że jakbym konieczność mnie nie zmusiła to bym została u niego jeszcze dłużej. Udało nam sie wykorzystać piękna sobotnią pogodę i wybraliśmy się na wycieczkę wybrzeżem i dojechalismy do oceanu. Było pięknie, aż miejscami czułam się jakbym była w Hiszpanii nawet w jednej miejscowości u mnie w Szkocji rosną palmy na ulicy przy wodzie. Tak się nimi zafascynowałam, że zapomniałam zrobić zdjęcia, ale myślę że jeszcze tam pojedziemy więc nic straconego. Fajnie było pochodzić w sweterku i sukience na ramiączkach w kwietniu gdzie praktycznie codziennie chodziłam w kurtce. Odwiedzilismy moich znajomych z siatkówki w poniedziałek i cieszę się, że Mariusz mógł ich poznać i pod koniec maja będziemy jechać na długi weekend do domu nad jezioro i w góry więc zapowiada się superowy czas.

Za moimi dzieciaczkami oczywiście się stęskniłam i cieszę się, że w poniedziałek wracam do pracy i to jeszcze na moją ulubioną zmianę czyli od 8:15 do 4:15 :) 

Narazie wszystko układa się u mnie niesamowicie, aż czasami mam wrażenie czy to nie sen. Jeszcze jakby można było podróżować za granicę to już w ogóle byłoby idealnie, ale mam nadzieję że pod koniec czerwca będzie taka możliwość tym bardziej że mam wykupione bilety z mamą na tydzień i nie mogę się doczekać kiedy spotkam się z moja przyjaciółka Ola i odwiedze ciocie z którymi nie widziałam się już prawie dwa lata.

Nie przedłużając zapraszam Was na moją niedawną wycieczkę wdluz wybrzeża.

Klara 

środa, 17 marca 2021

W kalendarzu wszystkie dni wyglądają tak samo, ale nie są jednakowo ważne.

Richard Paul Evans

Jest niesamowicie. Choć w tym tygodniu mam w pracy druga zmianę czyli jestem w przedszkolu od 9 do 18 to cieszę się, że jest przepiękna pogoda i dwa razy pod rząd udało mi się po pracy pojechać do parku pograć z moimi pozytywnymi ludźmi w siatkówkę raz udało mi się załapać na pół godzinna sesję, a następnego dnia godzinna bo trochę wcześniej wyszłam z pracy. A wczoraj wymyśliłam, że po co mam tracic czas jadąc autobusem jak mogę wziąć do pracy hulajnoge i bezpośrednio pojechać do parku i tak niechcący wyszło mi 7km.A kolejnym plusem jest to, że ta sama drogę pokonałam o połowę krócej bo wiadomo jak to z autobusami bywa, a ja na hulajnodze ładnie śmigam. Trochę w pracy byli w szoku jak przyszłam z moja 'mietuska', ale na szczęście moja hulajnoga się składa więc nie zajmuje w pokoju nauczycielskim dużo miejsca.

Co do rozwodu to mam własną adwokatke i pismo już poszło do sądu, więc jak dobrze pójdzie za 2-6 miesięcy będę prawnie wolna :) 

Czas zlatuje mi niesamowicie, każdego dnia, a szczególnie w weekendy coś się dzieje i sama się sobie dziwię skąd mam tyle energii w sobie jak śpię tylko po 5/6h, chodzę jak nakręcona, ciągle sie śmieje i nawet poranne wstawanie mnie nie zniechęca. Z Mariuszem wszystko układa się super, nie spodziewalabym się, że można mieć tyle wspólnego i w ostatni wekeend udało nam się odpocząć i cały wekeend leżeliśmy na kanapie i oglądaliśmy filmy. Zwykle dzień z wyjątkowa osoba, od razu staje się niezwykły. DsiePotrzeba było nam takiego odpoczynku, bo w ten weekend mamy dwie urodzinowe imprezy, moja koleżanka z siatkówki ma urodziny idziemy do niej na 3h, a potem mój brat świętuję swoje. Więc znów zapowiada się intensywnie. W ogóle cieszę się ogromnie bo przyszła mi moja piękna walizka z Myszka Miki (może kiedyś Wam pokaże) więc jak będę jeździć do Mariusza to nie będę musiała brać toreb tylko walizke i jestem spakowana. A mam nadzieję, że będę mogła pod koniec czerwca jak wszystko ruszy poleciec do Polski i od razu ja przetestować na lotnisku.

Chciałbym bywam tu częściej tak jak kiedyś, ale nie chce narzucać sobie zbyt dużego tempa więc narazie spróbuję raz w tygodniu się do Was odezwać i jak będzie mi to ładnie funkcjonować to stopniowo będę zwiększac częstotliwość dodawania postów. 

A dziś pokaże Wam jeden z najpiękniejszych zachodów słońca który widziałam jak wracałam z pracy i kończyłam przed 6 :)  PS. Zdjęcia robione telefonem bez żadnej obróbki, uwielbiam mojego nowego Samsunga ❤️


Klara 

sobota, 27 lutego 2021

Nie możesz zyc czasem minionym, by w ten sposób przywołać najpiękniejsze dni. Musisz iść na przód. Dzień za dniem, rok za rokiem.

Phil Bosmans

Dokładnie miesiąc temu dodałam ostatniego posta, w dzień mojej wyprowadzki. Nie mogę uwierzyć, że za kilka dni mamy marzec i mam wrażenie, że z tygodnia na tydzień czas coraz szybciej ucieka. Moja relacja z Mariuszem niesamowicie się rozwija i gna do przodu, piszemy ze soba każdego dnia, a widzimy się w weekendy więc można spokojnie powiedzieć, że żyjemy od wekeendu do wekeendu. Ale jest cudownie i na razie nie chcemy nic zmieniać. 

W pracy u mnie w przedszkolu od poniedziałku wróciły prawie wszystkie dzieci więc trochę czasu zajmie zanim się przyzwyczaja, poznają nowych przyjaciół i znów będą z dala od rodziców. Jestem w troszkę w starszej grupie bo 1-2 latków, ale bardzo mi się podoba bo już wiecej zabaw i aktywności mogę zorganizować i mam wrażenie, że też więcej się dzieje i bardzo mnie to cieszy, że dzieci bardzo są do mnie przywiązane i ciesza się jak mnie zobaczą, przytulają się, siadają na kolanach i moznaby tak wymieniać bez końca.

Jestem szczęśliwa, po życiowych doświadczeniach, trudnych lekcjach mam niesamowite przekonanie i wrażenie, że ten 2021 będzie przełomowy, mam w sobie spokoj, radość, spontaniczność i patrzę z optymizmem na nadchodzące dni i miesiące. Nic nie planuje, żyje z dnia na dzień i myślę, że to też pozwala mi uniknąć wielu rozczarowań i zaakceptować różne sytuacje. Nie wiem kiedy będzie możliwość podróżowania za granicę czy to do Polski czy to do Hiszpanii po prostu czekam na jakieś pewne informacje i uczę się cierpliwości oraz adaptuje się do 'nowej rzeczywistości'. Dochodzę do wielu wniosków i zapisuje je, żeby kiedyś moc do nich wrócić i może jeszcze coś nowego z nich odkryć.

W domku mieszka mi się cudownie. Choć wynajmuje tylko pokój w domku jednorodzinnym to jestem bardzo zadowolona bo zrobiłam sobie swoje własne przytulne miejsce dodając różne dodatki,swiatelka i dekoracje. Mam również do dyspozycji podwórko i jak zrobi się cieplej to na pewno częściej będę korzystać z ogrodu i zachwycać się natura. 

Wczoraj mialam niezwykły dzień, ktoś by mógł powiedzieć, że bardzo zwyczajny ale dla mnie bym magiczny. Po pracy wybrałam się na spacer z Asia z siatkówki przez park i później wzdluz rzeki, pogoda była istnie wiosenna więc mógłbyśmy podziwiać budzaca się do życia nature i pierwsze znaki wiosny. Potem jak wróciłam do domku to z panią Ela w nocy wyszłyśmy z herbatkami na dwór i usiadłyśmy na ławce przed domem. Choć mroźno to było bardzo przyjemnie posiedzieć na dworze w lutym i oddychać świeżym powietrzem. Jak wróciłam do domu to zrobiłam sobie domowe spa, nałożyłam maseczke z czepkiem na włosy, a na twarz dwu-etapową maseczke. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam taki spokojny dzień, pół zaplanowany, pół spontaniczny.

Nie przedłużając zapraszam Was na wiosenne zdjęcia z czwartku (25 luty) i mam nadzieję, że niebawem znów się odezwę :)

Zdjecia wykonane telefonem bo wybrałam się spontanicznie do parku jak wracałam z mojej pracy.

Klara