Gary John Bishop
Po tygodniowym mocnym przeziębieniu nareszcie wracam do życia. Niestety odkąd nie jem miesa czyli od miesiąca i pół moja odporność strasznie zleciała w dół i co chwilę mnie coś łapie. Niestety w ciągu tego czasu byłam chora więcej razy niż w ciągu całego roku jak jadłam mięsa, ale teraz zaczęłam łykać witaminki i mam nadzieję, że coś mi to da i moja odporność wróci do normy. Niestety będąc na praktykach w przedszkolu w grupie 2-3 latków jestem bardziej narażona na różne wirusy, choroby i infekcje, ale mam ogromną nadzieję, że będę bardziej odporna na wszystko.
Kotek rośnie jak na drożdżach, z tygodnia na tydzień robi się coraz większy i aktywniejszy. udało mi się go nauczyć przynosić i łapać zabawki, więc jest trochę jak piesek. Ten mały szaleniec daje nam dużo radości.
Prezenty świąteczne wszystkie już skompletowane, teraz zostało kupić jakiś ładny papier i będzie wszystko gotowe. Nie wiem jak w tym roku będzie z pieczeniem ciast i ciasteczek, bo niestety nasz piekarnik odmówił posłuszeństwa, a nie wiem czy w tym roku uda nam sie go naprawić albo kupić nowy. W sumie góra piekarnika czyli grill działa więc w najgorszym wypadku będę probować robić 'grillowane ciasteczka'.
Nie wiem czy Wam pisałam czy nie, ale od środy wieczór będziemy mieć dwa kotki. Bo kolega jedzie do Polski na 3 tygodnie i zostawia nam pod opieke swojego 7 letniego kotka więc będzie ciekawie. Dzisiaj przyjechał w odwiedziny z Andy i Garfield bardzo był zadowolony i nie bał się tylko podchodził się przywitać, a Andy bardziej z rezerwą i trochę syczał, ale co się dziwić jak pierwszy raz u nas był poza tym to nie jest jego 'kocie terytorium'. Ale myślę, że kotki na pewno się polubią. Garfield był nawet smutny jak Andy pojechał do domu i poźniej miauczał i troche przy drzwiach siedział, więc ciekawie :)
I domowa sesja Garfielda..
Klara
Rozkoszny kociak <3 Na odbudowanie odporności polecam sok z aloesu :) grillowane ciasteczka na pewno będą pyszne :D
OdpowiedzUsuńNo, jak dwa koty to będzie ciekawie, ale maluch będzie starszego towarzysza, to się podszkoli w kocich naukach :-)
OdpowiedzUsuńMoże z przestawieniem na roślinki złą porę wybrałaś, ale skoro już tyle wytrwałaś, to kontynuuj.
Zdrówka życzę:-)
..koniecznie powinnaś dbać o swoją odporność Klaro ❣️
OdpowiedzUsuń..sesja Twojego uroczego kotka Garfielda jest fantastyczna ♥️ ;)
..może być zabawnie i ciekawie z dwoma kotami ;)
- pozdrawiam Cię najserdeczniej i najcieplej - życzę moc zdrówka ❣️ :)
może brakuje ci kwasów omega 3? Może tran sobie łykaj.
OdpowiedzUsuńZdrówka:)
Garfield mega słodki! Ja biorę witaminę D3, bo pani doktor powiedziała, że ten okres jesienno- zimowy, gdzie na ma tyle słońca naraża nas na różne przeziębienia itd. A D3 jest mega ważne dla naszego organizmu.. :> OJ taak, wśród tylu dzieci nieciężko coś złapać;((
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?v=5HOr12-tWZM
Zapraszam! Dopiero zaczynam, także wszystko jest średniej jakości, ale będzie lepiej! Za każdego suba bardzo dziękuję- mega motywuje!
To co piszesz, nie ma sensu. Gdyby było prawdą, wszyscy wegetarianie, weganie, witarianie, non stop mieliby słabą odporność.
OdpowiedzUsuńJuż dosyć długo nie jem mięsa i nadal cieszę się dobrym zdrowiem i nie przeziębiam się. Szukaj przyczyny gdzie indziej.
Dwa koty, łomatHko, ale będziesz miała zabawy. :)
Ja dopiero zaczynam i rozmawiałam z koleżanką, która też miała strasznie niska odporność jak została wegetarianka, dopiero po jakimś czasie (3 miesiącach) jej się wszystko unormowalo. Każdy organizm jest inny. Ja nie jem mięsa dopiero 1 miesiąc i pół więc pewnie jeszcze sobie poczekam.
UsuńTe urocze różowe łapki Garfielda... :-D Podziwiam za decyzję o niejedzeniu mięsa, ja niestety mam ciągoty. Jeśli jednego dnia nie zjem, to następnego muszę. Może jest mi gorzej z odstawianiem, ponieważ w naszej lodówce zawsze jest jakieś mięso, mąż by nie dał rady chodzić bez tego ;-)
OdpowiedzUsuńBy ryzykować trzeba odwagii, odwaga jest ważniejsza niż się ludziom wydaje... I często ludzie żałują że jej zabrakło... pozdrawiam
OdpowiedzUsuńSłodkiego masz tego mruczka, ja kocham koty, mam teraz 2. Niby są ale tak jakby ich nie było strasznie dzikie, pogłaskać jeszcze, ale żeby na ręce wziąć to nie da rady a szkoda. Rok temu odszedł Skarpetka (to był on). Kochany, prawie domowy kot, ślad po nim zaginął. Żeby choć zwłoki gdzieś leżały, to by się popłakało, ale wiedziało, że został przejechany a tu nic...mógł zostać otruty, umrzeć w sidłach albo zostać porwany, Ja to strasznie przeżywam bo to był kot na medal.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zdrowia życzę.
Jaki ten kociak jest ładny *.*
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com
Słodki kociak!:)
OdpowiedzUsuńWśród małych dzieci łatwo nabawić się kataru czy innych objawów przeziębienia, ale czy to obniżona odporność to wina mięsa?
Herbata z imbirem i cytryną i będzie git :)
Zapraszam na nowy post, a w nim relacja ze spotkania z Pierwszą Damą.
Będzie mi bardzo miło jeśli wpadniesz ♥ Pozdrawiam!
Mój blog-KLIK
jakież słodkie kocię <3
OdpowiedzUsuńJa tez juz w większości kupione prezenty. Przepiękny kotek :)
OdpowiedzUsuńKochana to musisz coś złe robić . Lub Twoja dieta jest mało zróżnicowana . Ja od kiedy nie jem mięsa ( prawie 1,5 roku) rzadko choruje . Zdrówka 😗 Cudny kotek ;)
OdpowiedzUsuńAle model <3 Uroczy kotek :)
OdpowiedzUsuńSłodziak, a z dwoma kociakami to dopiero będziecie mieli wesoło.
OdpowiedzUsuńJa też ostatnio co chwilę jestem przeziębiona, niestety. A małe dzieci mają to do siebie, że często chorują i zarażają innych.
Pozdrawiam
O rany jaki ten Twój Garfiled jest słodki- nic tylko tulić .
OdpowiedzUsuńA ja po przejsciu a wegetarianizm mam odwrotnie- dużo rzadziej choruję niż za czasów kiedy nia nie byłam . Może ta odporność z czasem Ci się wyrobi.
Mam nadzieję, że tylko teraz moja odporność jest obniżona a potem będzie już okay po jakimś czasie.
UsuńJaki słodziak :)
OdpowiedzUsuńPolecam Ci blog erVegan. Koleś jest weganinem i z tego co pamiętam robił post o suplementach. Jak rezygnujesz z mięsa i niektórych grup produktów, to musisz odpowiednio się suplementować, żeby właśnie nie tracić odporności i nie wyjałowić organizmu :)
OdpowiedzUsuńMoje koty też miały fazę na aportowanie :D Szczególnie Purka.
Poczytaj sobie o socjalizacji z izolacją. "wrzucenie" nowego kota na terytorium drugiego może potem skutkować problemami behawioralnymi u obu kotów. Siedzę w tym trochę czasu, więc uwierz mi na słowo.
Garfield jest uroczy :)
Blog znam i bardzo lubię, nawet kupiłam jedna z jego ksiazek o lunchboxach i jest pysznie :)
UsuńCzytałam kiedyś książkę 'kocie mojo' i tam było o socjalizacji kotów wiec robiliśmy to stopniowo, najpierw Andy przyjechał w odwiedziny ze swoim właścicielem na parę godzin żeby trochę się oswoić, a później przywiózł go już na dłużej i teraz kotki dobrze się polubili, wiadomo Garfield ciągle chciałby się z nim bawić, a Andy musi mieć dzień ba nawet godzinę na zabawę, ale co się dziwić jak trochę lat już ma.