sobota, 19 listopada 2022

Aby stać się lepszym, nie musisz czekać na lepszy świat.

 Phil Bosmans


Mam wrażenie, że to moja najdluższa przerwa w prowadzeniu bloga. I choć nie było mnie 3 miesiące to wydaje mi się jakby minęło pół roku. 
Czas leci niesamowicie szybko i najbardziej widzę to po Maciusiu, który niedawno się urodził, a 3 tygodnie temu obchodził swoje pierwsze urodziny. A jak miał 11 miesięcy to postawił pierwsze kroczki więc od tej chwili biega i chodzi po domu jak szalony, czasami zastanawiam się czy nie bolą go nóżki bo cały czas jest w ruchu.

Pażdziernik mieliśmy głównie deszczowy,czasami wręcz były ulewy, ale na szczęście skończyło się bez zalań oprócz jednego dnia, gdzie pól naszego ogródka było basenem. Ale cieszę się, ze każdego dnia udało nam sie wychodzić na spacery, przynajmniej półgodzinne. Oczywiście trafiło nam sie kilka słonecznych dni, które w pełni wykorzystaliśmy będąc w dużym parku bądź na wycieczce nad jeziorem. 

Mój obiektyw od aparatu, który najczęściej używałam niestety padł, w ogóle nie ostrzy, a jak chce go wlączyć to wyskakuje komunikat 'eror, wyłacz i włącz aparat' i tak w kólko. Więc narazie zostal mi tylko ten obiektyw przybliżąjący, a tamten albo oddam do naprawy albo będę musiała kupić nowy, w zależności czy da się go naprawić i ile bedzie to kosztować.

Zdjęć mam bardzo dużo,ale zacznę od tych najbardziej aktualnych. Wiosenna jesień w Szkocji w dużym parku oraz roczek Maciusia :)












niedziela, 21 sierpnia 2022

Nie odkładaj marzeń, odkładaj na marzenia.

Anonim


Korzystajac z drzemki synka zaglądam na bloga i zostawiam Wam kolejną cześć zdjęć z Gran Canarii tym razem więcej, więc będziecie mogli sobie pooglądać. Nie wiem czemu, ale kiedys ustaliłam sobie, że dodaje po 5 zdjec na każdego posta, żeby było przejrzyście i żebym się nie pogubiła, co dodawałam, a co nie. Więc teraz łamie moja zasadę i mam nadzieję, że Gran Canaria spodoba Wam się tak jak mi :) 

Gdybym miała jednym słowem opisać Gran Canarie to napisałabym różnorodność. Są miejsca wręcz pustynne, gdzie nie ma w ogóle zieleni, a w innej części wyspy są palmy, piękna roślinność oraz tętniace życie. Są również wydmy, piaszczyste plaże, klify, bardzo górzyste tereny i lazurowe wody. Kolor wody nas bardzo urzekł, pierwszy raz na żywo widziałam taka lustrzana wodę. Na ostatnim zdjęciu udało mi się uchwycić ten niesamowity kolor trochę przypomina mi ombre. 

U nas dużo się dzieje, ostatnie dni były bardzo ciepłe więc korzystaliśmy z pogody kapiąc się w basenie na ogródku jak i również kilka razy wybraliśmy się nad jezioro jak i ocean. I tym sposobem pożegnaliśmy lato, bo teraz mamy pogodę istnie jesienna i bez kurtki lepiej nie wychodzić, bo wieje i często pada. Lubię jesień, ale powiem Wam szczerze że nie jestem na nią gotowa w sierpniu.. 

Wspomnienia ze słonecznej i wręcz upalnej Gran Canarii. 
















sobota, 30 lipca 2022

Szczęściarzem jest ten, kto zawsze ma dokąd wracać.

 Krystyna Mirek 


Mam wrażenie jakby nie było mnie tu rok, a zaledwie (albo aż) minęły dwa miesiące. Dużo się u nas dzieje, aż nie wiem od czego zacząć więc będą aktualności. 

Dwa dni temu wróciliśmy z pięknej bardzo górzystej Gran Canarii na której spędziliśmy 10 dni. Był to nasz pierwszy rodzinny wyjazd gdzieś dalej niż do Polski, bo lot trwał 4.5 godziny. Na szczęście Maciuś zniósł lot bardzo dobrze, bo w pierwsza stronę przespał koło 1.5h więc miałam czas na czytanie, a w drugą ponad 2h więc byliśmy bardzo zadowoleni, a resztę czasu coś zdjadl, pobawił się zabawkami i oglądał widoki za oknem. Cieszę się, że wzięłam ze sobą nosidlo więc po starcie mogłam go w niego włożyć i było nam wygodniej i przy okazji Macius szybciej zasnął. Trochę się obawialiśmy dłuższego lotu z 9 miesięcznym niemowlakiem ale na szczęście było super i śmiejemy się, że Macius to urodzony podróżnik. 

Udało nam się objechac cała Gran Canarie i pozwiedzać jej piękne tereny. Autko wypożyczyliśmy na 5 dni i do niektórych miejsc wracaliśmy kilka razy, bo ta wyspa jest dosyć niewielka i mapy pokazały nam że 5 godzin zajęło nam jej objechanie. Oczywiście w między czasie też wychodziliśmy na zwiedzanie, spacerowanie więc tak na prawdę poleciał nam cały dzień. Był z nami różniez mój młodszy brat więc był naszym fotografem jak i również pomagał nam z małym, śmieliśmy się że mamy zasadę kto pierwzy zje to bierze Maciusia. Tak czy siak, pomoc nam się bardzo przydała bo jak Macius spał to zostawał z Damianem a my mogliśmy z Mariuszem popływać w morzu bo tak to pewnie byśmy wchodzili osobno. 

Udało nam się być w zoo, oceanarium, zwiedzac porty, stolicę, zobaczyć różne plaże, wydmy, klify oraz jechać popularna droga GC-200 która była bardzo kreta, wręcz serpentynowa. Mariusz się śmiał że z jego choroba lokomocyjna to wolaby iść na piechotę niż siedzieć jako pasażer. A jako kierowca na szczęście nic mu nie było. Podziwiam osoby, które ta droga jechali ciężarówkami bądź autobusami bo nie dość, że droga była kreta to do tego bardzo wąska. 

Spróbuję w miarę posegregować zdjęcia i posty, żeby wszystko miało ręce i nogi. W tym poście zapraszam Was do obejrzenia klimatycznego portu Mogan i okolic :)