piątek, 9 listopada 2018

Dom to nie tylko mury i szczelne okna. Dom to przede wszystkim ludzie. Śmiechy, oddechy, głośne rozmowy i szepty.

Magdalena Witkiewicz

I piąteczek. Chyba pierwszy raz chciałam, żeby tydzień szybko się skończył i nareszcie to nastąpiło. Był to bardzo pracowity tydzień, bo głównie musiałam się uczyć do egzaminu i konczyć pisać pracę na 1500 słów. Ale się udało, wszystko oddałam w terminie, a rano napisałam egzamin i od razu poczułam ulgę. Jeszcze tylko jeden egzamin, jedna praca i koniec. Już nie mogę się doczekać, aż zrobi się trochę luźniej.

Kupiliśmy piłkarzyki i mamy super zabawę z Sebkiem, gramy rano przed collegem, a później popołudniu jak wrócimy i czasami też uda się też wieczorem, więc idealna rozrywka na jesienne dni i pewnie później też zimowe. Spodobało nam się jak byliśmy w Hiszpanii, bo tam graliśmy w takie ogromne i było czadowo. Teraz mamy o połowę mniejsze piłkarzki, ale wciąż stojące więc jest świetnie.

W poniedziałek byliśmy na pokazie fajerwerków, który jest co roku. Używałam mojego starego aparatu, bo on świetnie się sprawdza w takich warunkach, choć byłam w szoku jaki jest ciężki. Nie wiem, kiedy wstawię zdjęcia, bo jeszcze nie miałam czasu ich zgrać, ale postaram się w tym miesiącu jeszcze ogarnąć. 

Weekend będzie i naukowy i relaksacyjny, czeka mnie robienie notatek, musze napisać dwie zabawy do przedszkola na poniedziałek i wtorek, powoli ogarniać pracę, którą mam napiać do 21 listopada i zrobić plan nauki do egzaminu, który mam w piątek. Ostatnio bardzo wkręciłam się w planowanie i jak narazie bardzo dobrze mi to idzie, bardzo satysfakcjonujące jest to, jak wykreśla się zrobione rzeczy i człowiek widzi, że ma coraz mniej do zrobienia i ma więcej motywacji. A w niedziele jedziemy na trampoliny, więc się fajnie wyskaczemy.

A teraz dla odmiany zdjęcia z Portugalii, w której byliśmy tylko jeden dzień, ale warto było tam się wybrać i zobaczyć góry. Tym bardziej,że mieliśmy autem ponad godzinę więc dzięki temu w jedne wakacje byliśmy w dwóch państwach.



i kto by pomyślał, że będzie tak zielono w połowie października :)  




Klara

wtorek, 30 października 2018

Czasem rzeczy najzwyklejsze- kiedy się je dzieli z właściwymi ludźmi- bywają niezwykłe.

Nicholas Sparks

Może znów niebawem przyjdzie taki czas, że będę tu regularnie chociaż dwa razy w tygodniu. Ale narazie muszę się zadowolić tym co mam i najpierw przejść przez wszystkie egzaminy, raporty i inne collegowe przyjemności. Nie mogę w to uwierzyć, że za chwile miesiąc moich urodzin czyli listopad, a jeszcze tak niedawno odliczałam dni do końca września, a potem do środka października. Mam wrażenie, że tylko zamknę oczy na chwile, a już jest zupełnie inna pora roku.

Ze spraw bieżących bardzo podoba mi się na praktykach w przedszkolu w którym jestem, a dzisiaj byłam na pierwszej wycieczce z nimi w dużym parku w którym jest farma ze zwierzątkami. I uwaga możecie być w szoku uprzedzam, bo tu w Wielkiej Brytanii inaczej wyglądają realia niż w Polsce, bo na 8 dzieci były az 4 dorosłe osoby. Wiec porównując do Polski, gdzie na 25 osób jedzie 2 przedszolanki jest ogromna różnica (dzięki Oluś za dane). 

Poza tym, uwielbiam te dzieciaczki. Wczoraj jeden chłopiec 3 latek wyznał mi miłość, a dziś inny chłopiec powiedział, że jestem jego najlepszym przyjacielem. Śmieje się do Sebka, że może czuć sie zagrożony, bo najwięcej czasu spędzam z chłopcami. To jest wspaniałe uczucie, bawić się z nimi, widzieć usmiech na ich twarzach. Uwielbiam jak niespodziewanie do mnie podchodzą, biorą za rękę i chcą coś pokazać, albo bawić się ze mną. Cieszę się, że od pierwszego dnia mnie polubili i choć jestem tylko dwa dni w tygodniu, oni mnie pamiętają, ba nawet wspominają w co się ze mną bawili i że chcą to powtórzyć.

Kolejna cześć niesamowitej Hiszpanii, gdzie czas stoi w miejscu, nikt nigdzie się nie śpieszy, jest ciepło, jedzenie jest rewelacyjne, ludzie usmiechnięci, a widoki zapierają dech w piersiach. Tym razem zapraszam Was głównie do obejrzenia fali, które były ogromne, pierwszy raz w życiu takie widziałam. I na koniec słynne mewy, które uwielbiam forografować.





mewa modelka musi być :)

Klara

sobota, 20 października 2018

Dużo łatwiej jest o czymś marzyć i śnić, niż naprawdę zaczać działać, narażając się na klęskę i odrzucenie.

Regina Brett

Dziś wróciliśmy z naszego pięknego tygodnia w Hiszpanii w Galicji, który jednocześnie był naszym miesiącem miodowym jak i również świętowaniem pierwszej rocznicy ślubnej. Było cudownie, ale oczywiście nie odbyło się bez nieprzewidywanych przygód i niespodzianek. Nie przedlużając zaczynajmy...

Lot jak dla mnie był niesamowity, takich turbulencji nigdy nie miałam, ładnie nas potrząsało, dla mnie to była radość życia, a dla Sebka niestety męka bo on nie lubi takich 'ekstremalnych przeżyć', ale jakoś udało mu sie  wytrzymać choć nie był tak szczęśliwy wysiadając jak ja, bo musiał najpierw ochłonąć :)

Po wylądowaniu na lotnisku w Hiszpani, poszliśmy do wypożyczalni samochodów i okazało się, że nasze auto, które mieliśmy wypożyczyć nie wróciło tzn. ta osoba, która miała go przywieźć nie pojawiła się o konkretnej godzinie i co najciekawsze nie mogli się z nią skontaktować, więc pan zaproponował nam zupełnie inne auto i nie automat ( jak jeździmy na wakacje to Sebek zwykle bierze automat, tym bardziej, że w Wielkiej Brytanii jeździ się po odwrotnej stronie niż w Polsce czy Hiszpanii) wiec Sebek wziął to auto i pan zaprowadził nas, żeby zobaczyć jak wygląda. I byłoby wszystko w porządku, na prawdę wygodne było, Sebkowi super się jeździło gdyby nie to, że jak dojechaliśmy do supermarketu to coś się stało z kluczykiem i nie dało się zamknąć auta, więc Sebek zadzwonił do wypożyczalni co ma robić bo przecież nie będziemy zostawiać wszędzie otwartego auta, ale niestety żadna z rad nie działała, więc musieliśmy wracać na lotnisko i jechać godzinę przez płatne auostrady aby zamienić na coś innego. I z racji tego, że było dosyć późno to nie mieliśmy wyboru i przydzielili nam zupełnie inne autko, ale na szczęście wszystko było z nim w porządku, oprócz tego, że Sebkowi za bardzo seat nie przypasował i nie wygodnie mu się prowadziło, w ogóle czasem to autko miało takie odpały, że potrafiło się zatrzymać pod górka i zamiast jechać do przodu na górce to chwile toczyło się do tyłu pomimo ręcznego, który sam się zaciągał, ah ta elektryka. 

Więc tak zaczął się nasz pierwszy dzień w tym pięknym słonecznym kraju. Na szczęście na ten dzień było koniec niespodzianek, późno zameldowaliśmy się w hotelu na szczęście nie było żadnego problemu. Miejsce przepiękne, trafił nam się widok na ocean i dosyć spory balkon. Sebek był bardzo zadowolony z wielkiego łóżka i śmiał się, że nareszcie będzie miał miejsce nawet jak będę wchodzić na jego połowę ;)

Nasza najbliższa plaża i najpiękniejsza, od razu się w niej zakochaliśmy jak ją zobaczyliśmy, kolor wody, piasek aż brak słów, żeby opisać to piękno, mołabym patrzeć godzinami i nigdy by mi się ten klimat nie znudził, nie potrzeba żadnej przeróbki, bo woda jest taka jak na zdjęciach, mieni się cudownymi odcieniami nieskiego, turkusowego i miejscami błękitnego. Pierwszy raz widziałam taki kolor oceanu Atlantyckiego.







Czy Wam też te skały przypominają pieska?

Klara