środa, 17 kwietnia 2019

Odkładamy zbyt wiele rzeczy na później. I to jest złe, bo możemy nie zdążyć, a to magiczne "później" czasami się nie zdarza.

Beata Majewska 

Wolne bardzo szybko przeleciało, szczególnie pierwszy tydzień,który spędziliśmy na Teneryfie, drugi tydzień głownie spędziłam na czytaniu książek, spotkaniu się z koleżanką oraz odwiedziłam moją mamę. Mimo tego, bardzo się cieszę z powrotu do przedszkola i do collegu, choć nie na długo bo w czwartek po południu zaczynam przerwę świąteczną i dopiero wracam we wtorek.

Pogoda niesamowicie się poprawia, z każdym dniem jest coraz cieplej i coraz bardziej czuć wiosnę. Wszystko niesamowicie kwitnie i jutro albo w piątek muszę się zmobilizować i pójść do parku porobić zdjęcia i zobaczyć, czy już słynne różowe drzewka zaczęły kwitnąć.

Niestety w tym roku nie udało nam sie dostać biletów do parku w którym byliśmy rok temu (klik), a szkoda, bo myślalam, że znów będziemy mieć mozliwość tam pojechać. Za późno zabrałam się za rezerwacje biletów i teraz wszystko wyprzedane. Ale na pocieszenie pojedziemy do zamku, w którym jeszcze nie bylismy, może to nie będzie to samo przeżycie, ale razem spędzimy miło czas.
\
Kolejna część Teneryfy, tym razem klimatyczne uliczki w Puerto de la Cruz. Uwielbiam hiszpański klimat, te kolorowe mieszkania, ciaste uliczki i stragany z owocami. Zawsze jak jestem w Hiszpanii to uwieczniam je na zdjęciach i zachwycam się pięknem i niepowtarzalnym widokiem. Warto też skręcić w inną uliczkę, żeby odkryć coś nowego.







Klara

środa, 10 kwietnia 2019

Mieć marzenia to jak zobaczyć większy kawałek słonecznego nieba.

Krystyna Mirek

Kwiecień zaczął się rewelacyjnie. Pierwszy tydzień na Teneryfie, a teraz kolejny tydzień wolnego, bo mam wolne z collegu w ramach wiosennej przerwy i ciekawie, bo w poniedziałek wracam do collegu na zaledwie 4 dni i długi weekend, bo Święta Wielkanocne. I choć nie wyśpię się, bo mąż chodzi w tym tygodniu na 6 więc wstajemy o 5 to i tak się cieszę, bo będę mieć kilka godzin gratis niż jakbym każdego dnia budziła się po 9 albo spała jeszcze dłużej. Śmiałam się niedawno do przyjaciółki, że najwyżej wyśpię się na emeryturze, wtedy będę mieć dużo czasu. Uwielbiam te leniwe poranki, gdzie spokojnie mogę rano kilka godzin poczytać sobie książkę i tym sposobem powoli zmniejszać moją listę do przeczytania, robiąc miejsce nowym książkom, które wejdą pod koniec kwietnia albo maja. Potem mogę zjeść zdrowe śniadanko, troche odpocząć i włączyć trening Ewy Chodakowskiej. Po hiszpańskim szaleństwie i jedzeniu wszystkiego, pora wrócić na zdrową stronę mocy, do sałatek, koktajli i zdrowych przekąsek. 

Koniecznie w tym tygodniu muszę wydrukować zdjęcia z Teneryfy jak i również z październikowej Galicji, żebym mogła wrócić do uzupełniania mojego hiszpańskiego scrapbook-a. Kiedyś wypełniałam go na bieżąco, a potem jakoś o nim zapomniałam, ale chętnie znów się w to pobawię :)

Wiosna powoli przychodzi do Szkocji, choć noce całyy czas sa chłodne, a nawet mroźne, to po południu jest piękne słoneczko. Dziś odwiedzę moja mamę i chętnie wybiorę się z nia na spacer z Oro, bo aż szkoda nie skorzystać z takiej pogody. Szczególnie w Szkocji nauczyłam się doceniać słońce i chwytać dzień, bo nie wiadomo kiedy ciepło znów się pojawi. 

A dziś dalsza część naszego wyjazdu na Teneryfę. Następnego dnia (Dzień 2) wybraliśmy się do miasteczka koło nas do Puerto de la Cruz. Przywitało nas pochmurne niebo, jak i również mały przelotny deszczyk, ale wciąż było ciepło i przyjemnie. Wybraliśmy się do Lago Martianez czyli kompleks basenów na zewnątrz oraz rzeźby zaprojektowane przez architekta Cesara Manrique.  







spokojnie mogłabym mieszkać w takim domku...

Klara

niedziela, 7 kwietnia 2019

Każda podróż zaczyna się od jednego kroku...

John Marsden

Wróciliśmy. Na Teneryfie było cudownie, mimo tego, że zdarzały się chwilę pochmurne, to i tak wyspa miała swój niepowtarzalny klimat. Pogoda nas rozpieszczała temperaturą powyżej 23-25 stopni, więc było idelnie, nie za zimno, nie za gorąco. Co prawda nie udało nam się zobaczyć wszystkich wyznaczonych miejsc, ale mogliśmy za to wypocząć, zrelaksować się jak i również skręcić w inną uliczke, żeby odryć nowe miejsca. Na Teneryfę planujemy za kilka lat wrócić, także wtedy na pewno pojedziemy zobaczyć latarnię jak i również klify.

Pierwszego dnia wybraliśmy się do Siam parku, najlepszego parku wodnego w Europie jak i również na świecie. Wybawiliśmy się niesamowicie, udało nam się skorzystać z wszystkich atrakcji, mimo tego, że niektóre zjeżdżalnie były od 4 osób, ale zawsze inna para potrzebowała 2 osob więc idealnie to wychodziło. Słońce pięknie prażyło, pomimo tego, że posmarowaliśmy się kremem 50, to słońce ładnie nas zarumieniło. Nie musieliśmy za długo stać w kolejkach. bo byliśmy poza sezonem i było znacznie mniej osób niz  np. w wakacje, wiec udało nam się kilka razy skorzytać z kilku atrakcji, bo nam się bardzo podobały. 

Hotel to po prostu był bajka. Zatrzymaliśmy się w Santa Ursula na północy Teneryfy w hotelu La Quinta Park Suites & Spa. Pierwszy raz byłam w takim luksusowym miejscu. Mieliśmy spa (basen zamknięty i jaccuzii) oraz wykupiliśmy sobie śniadanie, gdzie był codziennie buffet więc mogliśmy sobie wybrać co będziemy  jeść i próbowac różności.  Z balkonu mieliśmy widok z jednej strony na wulkan Teide, a na wprost na baseny i morze. Wspaniale było mieszkać  w takim miejscu przez tydzień. Raz wybralismy się tam na kolacje, która była również przepyszna, więc kto wie, może kiedyś zdecydujemy się na śniadania i kolacje w hotelu. Narazie same śniadania bardzo nam pasowały, bo z racji tego, że wypozyczyliśmy auto, to mogliśmy zwiedzać wyspę i wracać o godzinie o której chcieliśmy i nic nas nie ograniczało.







Klara