poniedziałek, 28 grudnia 2020

Są dni, kiedy myślisz, że życie to największa i najpiękniejsza przygoda, jaka mogła Ci się przytrafić.

 Natasza Socha 

Pomimo tego, że mam wolne już od środy to jakoś nie po drodze mi na bloga, zawsze coś wypada, jak nie spontaniczna wycieczka nad morze z przyjaciółmi, siatkówka to moja mama zaprasza mnie do siebie. Ale nie narzekam, ba cieszę się, że pomimo lockdownu (kolejnego) mam możliwośc być większość czassu poza domem, nielegalnie zwiedzać nowe tereny, spotykać się ze znajomymi i przyjaciółmi, po prostu korzystać z wolnych dni i spędzać je aktywnie.

Miałam w planach zrobić sobie maraton książkowy dzienny bądź nocny, ale każdego dnia go przesuwam, bo mało kiedy jestem w domu, ale mam nadzieję, że w tym tygodniu uda mi się jeden dzień chociaż wygospodarować i poczytać sobie ciągiem książki, bo moja lista do przeczytania zamiast się zmniejszać ,to niestety się zwiększa, plus wychodzą nowe książki na legimi wiec 'stosik' mniejszy raczej nie będzie.

Lubię spontanicznośc jak i również planowanie, ale myślę, że jakbym miała wybrać to zdecydowanie jestem bardziej przy spontaniczności, przedwczoraj kolega ostatnio napisał do mnie, że jadą nad zatokę, do lasu i nad morze i czy jestem chętna z nim i jego narzeczoną się wybrać i choć mialam inne plany na ten dzień to spokojnie je zmieniłam i oczywiście upewniłam się czy mam naładowany aparat, rano zrobiłam babeczki i z samego rana ruszyliśmy. Ogromnie cieszę się, że mam wokół siebie takich super ludzi i dzięki siatkówce mam możliwość nawiązywać nowe znajomości 

Dzisiejszy dzień był niesamowity, pierwszy raz w życiu grałam w siatkówkę w parku w grudniu i to jeszcze przy minusowej temperaturze. Super było się poruszać i po kilku tygodniach przerwy od grania wrócić na boisko. Uwielbiam grać z chłopakami, a jeszcze bardziej lubię jak mnie doceniają i komplementują jak uda mi się dobrze wystawić piłkę bądź zetnę i dzięki mnie zdobywają punkt. Cieszę się również, że mimo tego, że jestem najmlodsza z naszej grupy to nigdy nie poczułam tego, że traktują mnie z góry.

A dzisiaj pierwsza część zdjęć z wczorajszego spaceru, gdzie udało nam się zrobić 20 km. Widoki były niesamowite, spacerowaliśmy lasem, potem plażą, pojechaliśmy z drugiej strony, żeby zobaczyc latarnie i klify. 




Klara

środa, 16 grudnia 2020

Życie po to jest, żeby z niego korzystać, a nie się przed nim chować.

 Natasza Socha

Taki świetny cytat przeczytałam ostatnio w jednej ze świątecznych książek i postanowiłam, że podzielę się nim z Wami na moim blogu. Tym bardziej, że jest bardzo motywujący i dający do myślenia. Kiedyś jakby ktoś zadał mi pytanie, jak traktuje życie, pewnie bym powiedziała, że się przed nim po prostu chowam. Długi czas nie chciałam wychodzić ze swojej strefy komfortu i po prostu było mi dobrze w mojej bańce. Jednak wyjazd 7 lat temu do Szkocji z roku na rok mnie powoli zmieniał i teraz spokojnie moge napisać, że 3 lata (jak nie więcej) korzystam z życia, pokonuje wyzwania i co najważniejsze realizuje swoje plany i dzięki temu spełniam swoje marzenia. Oczywiście nigdy nie jest idealnie, wielu rzeczy w życiu się nie przewidzi tak jak tego, że moje małżeństwo w tym roku się zakończy. Ale nie poddaje się i idę do przodu, wierząc, że 2021 zaskoczy mnie bardziej pozytywnie niż ten rok.

Szukanie mieszkania cały czas w toku, mam nadzieje, że będe mieszkać w lepszej lokalizacji niż teraz bo jednak czasami jestem 3 godziny w plecy każdego dnia bo dojazdy do pracy, czekanie na autobus i dojście na przystanek troche zajmują. Na szczęście wykorzystuje ten czas na czytanie i dzięki temu codziennie mam możliwość przeczytania jednej książki, więc oczywiście jak to ja ,w każdej sytuacji staram się dostrzegać plusy. 

Uwielbiam moją pracę, każdy dzień z maluszkami mnie zaskakuje i daje ogromnie dużo radości.Choć bywają trudne momenty czyli tzw. fale płaczu albo efekt domina tzn. jedno dziecko zaczyna płakać i nastepne się od niego wręcz 'zarażają' to uśmiech dziecka wszystko wynagradza. Przyjemnie jest patrzeć jak maluszki z przedszkola się już do mnie przyzwyczaiły i jak mnie widzą to wyciągają rączki, chcą się przytulać bądź po prostu się do mnie uśmiechają. Cudownie jest również obserwować jak stawiają pierwsze kroczki i zaczynają chodzić. I wiem, że będzie mi bardzo ciężko jak 23 grudnia będę z nimi ostatni dzień, bo od 5 stycznia przechodze do innej grupy troszkę starszej bo od 1-2 lat, a na razie jestem w grupie 0-1. Ale narazie nie wybiegam myślami w przód i każdego dnia staram się jak najwięcej cieszyć, że mam możliwośc pracować w tej grupie wiekowej i doceniać każdą chwile.

Wybaczcie, że ostatnio na blogu mnie praktycznie w ogóle nie ma, ale aktualnie robie vlogmasa na youtube i to pochłania większość mojego czasu. Mam nadzieję, że niebawem będę mogla być tu regularniej. A dzisiaj choinkowe zdjęcia i zapraszam Was na  Garfieldowy vlogmas.









Klara

niedziela, 6 grudnia 2020

Musisz wiedzieć, czego chcesz. Co ci pasuje, co lubisz. I wtedy dopiero je tworzyć, uszyć najlepsze dla siebie. Wymarzyć sobie i potem te marzenia zrealizować. Swoje, nie czyjeś.

 Karolina Wilczyńska 


I mam dzisiaj mam pierwszą domową niedzielę od kilku tygodni. Podróżowanie jest świetne,siatkówka też rewelacyjna, ale człowiek potrzebuje też posiedzieć w domu, odpocząć, zjeść śniadanie przed 11, nigdzie się nie spieszyć, nic sztywno nie planować i po prostu cieszyć się dniem wolnym. Od razu jak wstałam z łóżka po 9 to sprawdziłam skarpety z prezentami dla mnie i dla Garfieda i otworzyliśmy nasze prezenty, a póżniej bawiłam się z moim kocim dzieciaczkiem zabawawkami, które dostał. Potem zrobiłam sobie kakao z bitą śmietaną i piankami marshmallow, zjadłam ciemną bułke z almette i pomidorkiem, a po śniadaniu obejrzałam sobie odcinek 'How I met your mother', a potem pierwszy odcienek 'Przyjaciół' po prostu uwielbiam ten serial i cieszę się, że znów moge go zacząć od początku. Potem pokręciłam na hula hoop przez 45 min i przy okazji nadrobiłam dwa vlogmasy Aliss, umyłam głowę i zabrałam się za składanie mojego vlogmasa. Myślałam, że dzisiaj go Wam wstawię i byście byli na bieząco, ale niestety wciąż się renderuje więc wstawię Wam poprzedni.

Jaka byla moja radość w czwartek jak obudziłam się i zobaczyłam śnieg, fajnie było mieć ten biały puch chociaz przez jeden dzien. Co prawda za dużo się nie nacieszyłam bo musiałam iść na autobus do pracy, ale na szybko udalo mi sie porobic pare zdjęc i nawet nagrać kilka krótkich filmików na mojego vlogmasa. Mam nadzieje, że w grudniu spadnie w Szkocji jeszcze śnieg, a najlepiej jakby były białe święta to wtedy byłoby jeszcze bardziej magicznie.

Odkryłam, że na moim telewizorze da się włączać yt przez Playstation więc się bardzo cieszę, bo teraz o wiele lepiej mi się kręci na hula-hoop oglądając filmiki na dużym ekranie, a nie na telefonie. Poza tym na youtube można włączyć sobie imitacje kominku i wygląda to genialnie, na romantyczne wieczory z Garfieldem będzie idealnie haha :) 

A dzisiaj zapraszam Was na zimową Szkocję i vlogmas z dwóch dni.







Klara

niedziela, 29 listopada 2020

Zwykle, zanim życie wręczy nam swoje najwspanialsze prezenty, owija je starannie w największe przeciwności losu.

 Richard Paul Evans 

Dziękuje za komentarze pod poprzednim postem, to cudowne wiedzieć, że mam w Was takie niesamowite wsparcie i mimo tego,że na żywo się nie znamy dostałam od Was tyle cudownych słów <3

Weekend minął mi niesamwicie szybko, w sobotę byłam na kilka godzin na siatkówce, było genialnie. Brakowało mi kontaktu z tymi pozytywnymi ludźmi, naładowałam energie i mam nadzieję, że w sobotę uda nam się to powtórzyć. Nie wiem czy Wam wspominałam, ale u mnie znów kolejny lockdown więc niesteyty moja księgarnia przez 3 tyg jest zamknięta, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, bo korzystam z pełnego weekendu i mogłam pojechać na siatkówkę, a tak to siedziałabym w pracy. Więc w każdej sytuacji staram się wiedzieć plusy.

Jestem szczęśliwa, nigdy bym nie powiedziała, że będę czerpać tyle radości z widzenia się z innymi ludźmi. Cieszę się, że pomimo tego, że jestem introwertykiem to z roku na rok łatwiej nawiązywać mi kontakty i poznawać nowe osoby. Gdyby ktoś rok temu bądź dwa lata temu powiedział, że będę należeć do grupy siatkówkowej i jeździć na wycieczki z nimi to pewnie bym go/ją wyśmiała. Myślę, że dużo też pomogły mi książki Susan Cain, która właśnie pisze o tej tematyce oraz daje rady jak radzić sobie w różnych sytuacjach. Może kiedyś bardziej rozwinę ten temat.

Urodziny w tym roku miałam bardzo kameralne, bo spędziłam je z mamą i bratem (i tak było to nielegalne spotkanie, bo w Szkocji dalej nie można spotykać się po domach i pewnie zniosą tą restrykcję tylko na czas świąteczny). Ale w następnym roku na pewno sobie odbije i może gdzieś pojade na kilka dni jak 4 lata temu wybrałam się do Paryża na kilka dni w ramach urodzinowego prezentu dla samej siebie, ale również był to rodzinny wyjazd bo wybrałam się z mamą i bratem.

A dziś najświeższe zdjęcia bo z niedzielnej wyprawy z gór, gdzie z Wojtkiem i Olą zrobiliśmy 18,5 km. Widoki były niesamowite, szczególnie dlatego, że miejscami było mglisto i bardzo klimatycznie. W ogóle w niedziele postanowiłam zrobić sobie dzień domowy, ale spontanicznie Wojtek zaproponował wyjazd więc się zgodziłam. W ogóle śmiesznie, bo miałam pospać 8h żeby się wyspać, ale spałam 6 bo kolega tak się rozpisał na messengerze, że pisałam z nim 4 godziny i poszłam spac o 2 ;)

 A na dole czeka na Was urodzinowy vlog i pakowanie kalendarza adwentowego.








Klara

poniedziałek, 23 listopada 2020

W chwili, kiedy zastanawiasz się czy kogoś kochasz, przestałeś go już kochać na zawsze.

 Carlos Ruiz Zafon 


I koniec. Niecałe 4 lata znajomości, niecałe 3 lata małżeństwa i czas się rozstać, bo komuś znudziło się być mężem. Nie ma to jak wybrać 'idealną datę' na zerwanie czyli niecałe dwa tygodnie przez kolejną rocznicą. Na początku było to dla mnie ogromnym szokiem, ale później jak czas mijał to cieszyłam się, że nie mamy dzieci, a Garfielda zabieram ja. Tylko przykre to jest, że ludzie nie traktują małżeństwa poważnie i po prostu 'jak mu się znudziłam, to mnie wyrzuca ze swojego życia i wymieni sobie na nowy model'. To jest smutne, że ludzie zamiast naprawiać, wolą po prostu zaczynać z 'czystą kartą' i bawić się w kolejne związki... I śmiesznie, bo Sebek po usunięciu naszych wspólnych zdjęć z facebooka, ustawił sobie status wolny w tym samym dniu co ze mną zerwał.. Także powodzenia, 26 lat, a zachowuje się gorzej niż gimbus. Nie mówiąc już o tym, że wciąż jest w związku małżeńskim prawnie i zanim sie nie rozwiedziemy to tak na prawdę nie jest wolnym człowiekiem..Minął już ponad miesiąc, dalej mieszkamy razem tyle, że w osobnych pokojach. I pewnie trochę to potrwa zanim znajdę mieszkanie, choć nawet się nie łudzę, że wyprowadze się w tym roku bo wiadomo zaraz święta, wciąż pandemia więc wszystko dłużej trwa.

Myślałam, że rok 2020 mnie już niczym nie zaskoczy.. taa jak słynne powiedzenie brzmi ; chcesz rozśmieszyć pana Boga, opowiedz mu o swoich planach'. Gdyby nie to, że spełniłam swoje największe marzenie i pracuje jako przedzkolanka, to chyba ten rok 2020 spisałabym na totalne straty.  Ale jak to mówią co 'nas nie zabije, to nas wzmocni' wiec tego się będę trzymać i już widzę, że jestem o wiele silniejsza psychicznie niż bylam w tamtym roku, gdzie wszystko brałam do siebie i było mi smutno jak Sebek miał fazy na obrażanie się o byle co i nie odzywanie sie 2 tyg. Teraz myślę, że inaczej bym reagowała, ale wiadomo czasu się nie wróci i trzeba iść do przodu. 

W przedzkolu jest cudownie, nie moge doczekać się kolejnego dnia, tęsknię za moimi maleństwami i dni niesamowicie mi szybko lecą, bo ciągle coś sie dzieje i kocham w tej pracy to, że każdy dzień jest inny i to jest bardzo ekstytujące. Niedlugo będę mieć swoją grupkę dzieciaczków więc bedzie jeszcze więcej się działo, planowanie zabaw, obserwacje, więcej obowiązków i odpowiedzialności.

A dzisiaj coś zupełnie innego bo pokaże Wam moja metodę na kręcenie włosów bez użycia ciepła (filmik macie na samym dole pod zdjęciami :)







Klara

niedziela, 15 listopada 2020

Kto raz się nauczy, jak szukać powodów do radości, potem widzi je wszędzie.

 Krystyna Mirek


Pierwszy tydzień pracy za mną, zleciał bardzo szybko i było ekscytująco, oczywiście było też trochę cieżko i stresująco więc w piątek miałam niezły rollercaster emocjonalny. Inaczej być studentką na praktykach, a inaczej być przedszkolanka. Przede mną jeszcze dużo nauki, ale najpierw musze przyzwyczaić się do szkockich akcentów, bo każda przedszkolanka ma swój własny, swoje skróty i czasami myślę, że coś zrozumiałam, a wychodzi odwrotnie. I niestety są takie sytuacje, że ktoś zleca mi żebym coś zrobiła, a ja nie do końca jeszcze ogarniam miejsca i później czuje się głupio, że musze tego szukać niewiedząc gdzie. Muszę sie bardziej odważyć, zadawać pytania, bardziej przejmować inicjatywe i po prostu działać. Więc każdego tygodnia będę sobie stawiać nowe wyzwania, żeby jeszcze bardziej się rozwijać i z tygodnia na tydzień być coraz lepszą osobą. Mam nadzieję, że z każdym tygodniem będę się lepiej czula i wreszcie zapamiętam imiona wszystkich dzieci ( bo niestety to też jest dla mnie nie lada wyzwaniem zapamiętać wszystkich, plus jeszcze mam rocznych bliźniaków w grupie 0-2 w której jestem więc może za jakiś czas będę umiała ich rozróżnić). 

Moje marzenie zostało spełnione, oficjalnie i profesjonalnie jestem przedszolanką bądź dla tych co nie lubią tego określenia to nauczycielką wychowania przedszkolnego, bo moja przyjaciólka z Polski powiedziała mi jakiś czas temu, że dla wielu osób 'bycie przedszkolanką ma znaczenie negatywne i niektóre panie obrażają się jak usłyszą to określenie'. Ciekawa jestem jakie macie Wy zdanie na ten temat. Mi to określenie osobiście  nie przeszkadza. A po angielsku mój zawód nazywa się Childcare Practitioner bądź w niektórych przedzkolach używają Child Development Officer. 

Powoli przyzwyczajam się do tego, że rano jest ciemno i jak wychodzę z pracy to też jest noc. Zmiany w każdym tygodniu będę mieć inne więc koniecznie muszę się dobrze zorganizować i codziennie śledzić na którą godzinę zaczynam. Bo w następnym tygodniu, 3 razy idę na 9, a dwa razy na 11. Więc myślę, że mimo tego że będę zaczynać o późniejszej godzinie to będę starać się wstawać codziennie o regularnej porze, żeby się przyzwyczaić i chociaż po 7/8 h spać każdego dnia.

 Jeszcze dużym  wyzwaniem było dla mnie zaakceptować fakt, że mam tylko jedna przerwę w ciągu całej zmiany i wypada mi, że jem posiłki co 5/6 h gdzie wcześniej mniej więcej jadłam co 3h bądź czasami częściej.  Narazie rozwiązałam to w ten sposób, że jem więcej na śniadanie i po obiedzie w przedszkolu jem jogurt grecki z owocami i udaje mi się wytrzymać, ale pierwsze dni były ciężkie, bo miałam wrażenie że zaraz zemdleje i burczało mi bardzo w brzuchu.

A dzisiaj jesienne zdjęcia z kilku tygodni w tył, bo teraz drzewa są praktycznie bez liści..






Klara

niedziela, 8 listopada 2020

Nawet najprostsze i najbardziej zwyczajne czynności nabierają niezwykłej wartości, gdy mamy świadomość, że już się nie powtórzą.

 Richard Paul Evans


5 tygdodni czekania i wreszcie dostałam dokument potrzebny do tego, abym mogła zacząć pracę w przedszkolu. Bardzo się z tego cieszę, bo możliwe, że w przyszłym tygodniu zacznę pracę. Jestem bardzo szczęśliwa, bo odkąd pamiętam czyli od gimnazjum moim marzeniem było pracować jako przedszkolanka. I choć od początku października wiem, że dostałam tą pracę to jak faktycznie zacznę to wtedy stanie się to rzeczywistością, bo tak to było oczekiwanie na dokument. Dowiem się również w jakiej grupie wiekowej będę więc będę mieć niespodziankę bo wczesniej jakoś całkowicie wypadło mi z głowy, żeby zapytać.

Ten tydzień był bardzo szalony, każdego dnia coś się działo i jakby policzyć to tylko we wtorek siedziałam w domu. A to zobaczyłam się z mamą, a to byłam na siatkówce, później w piątek na cały dzień pojechałam do koleżanki, a w sobotę odwiedziłam kolejną. Więc cieszę się, że dzisiaj mam spokojną niedzielę bo wreszcie mam czas na napisanie postu, złożenie filmiku na yt, a potem mogę się relaksować czytając książki. Początkowo miałam jechać na wodospad, ale pogoda jest średnia, poza tym znów mój sąsiad szalał i bardzo kiepsko spałam, bo kolo 4 się z kimś kłócił, a o 6:30 walił w moje drzwi, oczywiście nie otwierałam tym bardziej, że Sebek przed 6 pojechał do pracy więc byłam sama w domu. Pomyślałam, że jak będzie coś chciał to zawsze może przyjśc wieczorem jak będzie Sebek. 

Dalej nie mogę w to uwierzyć, że mamy pierwszy tydzień listopada, a ja wciąż jeżdżę na hulajnodze, w tamtym roku jakoś w połowie października skończyłam sezon, a w tym roku pomimo tego, że jest dosyć mroźno na dworze (jeżdżę w rękawiczkach) to nie pada więc moja hulajnooga nie ślizga się, choć musze bardziej uważać nocą bo niestety nie mam żadnej lampki i ostatnio prawie bym się wywróciła bo nie zauważyłam kamienia i w ostatnim momencie puściłam hulajnoge i z niej zeskoczyłam, bo tak to pewnie mogłabym być nieźle poobijana i poobdzierana.

A dziś wrócimy do października i zdjęć z oceanu, bo mam kilka których jeszcze nie dodawałam :) A na dole macie kolejnego vloga.









Klara

poniedziałek, 2 listopada 2020

Są dwie drogi, aby przeżyć życie. Jedna to żyć tak, jakny nic nie było cudem. Druga to żyć tak, jakby cudem było wszystko.

 Albert Einstein


I witam wszystkich w listopadzie, miesiącu moich urodzin i chyba najzimniejszym miesiącu w Szkocji jak najbardziej deszczowym choć dzisiaj jest dosyć piękna pogoda, więc super by było jaby najdłużej tak zostało. 

U mnie wszystko w porządku, ostatnio miałam śmieszną akcję, bo prawie cały dzień była ładna pogoda i choć w prognozie pokazywało mi, że ma padać to myślałam, że ledwo pokropi i przejdzie, ale niestety jechałam hulajnogą na siatkówkę i w połowie drogi do parku złapała mnie taka ulewa, że postanowiłam wrócić do domu. Ale później jednak cieszyłam się, że wróciłam bo szybko mogłam sie wysuszyć w domu, a tak to musiałabym grać w mokrych ubraniach w siatkówkę. Pewnie latem to by mi nie przeszkadzało, bo nie raz grałam w ulewie, ale jednak teraz wolałam nie ryzykować żadnym przeziebieniem, tym bardziej, że musze byc zdrowa jak (może w tym tygodniu) zacznę pracę jako przedszolanka. Narazie napisałam do urzędu emaila co z moim domkumentem, ale dostałam automatyczną odpowiedź zwrotną, że dostaja dużo wiadomości i proszą o cierpliwość, więc ciekawe kiedy i czy w ogóle dostanę odpowiedź.

Ostatnio byłam na nielegalnym spotkaniu z przyjaciółmi w ich domu (w Szkocji dalej jest zakaz spotykania się w domach i raczej szybko go nie zdejmą) i mieliśmy cudowny czas. Zamówiliśmy pizze, zjedliśmy ciasto ,wypiliśmy hrbatkę i po prostu sie relaksowaliśmy. Brakowało mi takiej chwili. I powiem Wam teraz w tym trudnym czasie jeszcze bardziej docenia się takie przyjacielskie spotkania, tym bardziej, ze nie są juz tak bardzo często jak kiedys były. W moim życiu teraz dzieje się bardzo dużo, kiedyś Wam na pewno opowiem narazie zbieram mysli i z dnia na dzień coraz bardziej akceptuje sytuacje). 

I dalsza część jesiennych zdjęć, a na dole czeka na Was kolejny vlog.







Klara

czwartek, 29 października 2020

Zajrzyj do swego serca i zobacz, co stoi na drodze do twojego szczęścia.

 Phil Bosmans


Nie mogę wciąż się przyzwyczaić do tego, że już koło 17 robi się u mnie ciemno i z dnia na dzień co raz krócej mamy jasność. 
Nie wiem czy Wam wspominałam, ale ostatnio jak byłam z moją mamą w Ikei to zaopatrzyłam sie w pogrzewacze i świeczki wiec będą idealne na jesienne czytelnicze wieczory. Do tego ciepła herbatka, kocyk bądź kołderka i można się relaksować.

Ostatnio czytając książkę 'Bądź sobą, Żyj tak, aby niczego nie żałować 'Joanny Janowicz zaispirowałam się i stworzyłam listę 100 marzeń. W książce było polecone, żeby 50 z marzeń było tzw. dziecięcych, a kolejne 50 dorosłych. Nie wiem czy akurat tak udało mi się idealnie w to zmieścić, ale udało mi się wyymyśleć 100 marzeń, które zamierzam zrealizować, za niektóre nawet już się zabrałam. Jak posegreguje je w kategorie to na pewno się z Wami podziele, myślę, że utworzę nową zakładkę na blogu i tam napisze swoje marzenia. A Wy lubicie robić takie listy ? 

Pogoda robi się coraz bardziej jesienna i deszczowa, cieszę się, że w tym roku udało mi sie porobić jesienne zdjęcia i mogę wspominać piękną złotą jesień. Mam ogromną nadzieje, że w weekend będzie choć na chwilę ładnie bo jeszcze do kolekcji brakuje mi skaczącego zdjęcia w krajobrazie jesiennym i chciałabym pochodzić na boso po liściach, jestem ciekawa jakie to uczucie i lubię takie żywe doświadczenia (tak jak w tym roku chodziłam w jesień po błocie i wodzie). 

W ogóle musze sfotografować moje storczyki, bo tak ładnie mi zakwitły, że jestem nimi zachwycona i w następnym poście chętnie Wam pokaże. Chyba pierwszy raz jesienną porą mają tyle kwiatów i sporo pąków. 

A dziś zapraszam Was na jesienny spacer do parku, który jest bardzo blisko mojego mieszkania.






Klara

poniedziałek, 26 października 2020

Różne rzeczy się zmieniają, rozwijają się albo obumierają, ale życie toczy się dalej.

Jojo Moyes


Czekają mnie ogromne zmiany, jeszcze nie wiem dokładnie kiedy, ale końcówka roku będzie dla mnie decydująca i będzie nie lada wyzwaniem. Mimo tego, jestem podekscytowana i gotowa na nowe możliwości, nowe sytuacje i z ciekawością będę wypatrywać co przyniesie życie. Narazie nie wiem za dużo, więc nie chce nic spekulować, ale jak przyjdzie ten czas to na pewno z Wami się tym podziele.

Wybraźcie sobie, że jeszcze nie dostałam tego dokumentu potrzebnego do zaczęcia pracy jako przedszkolanka, minęły już 3 tygodnie i wciąż wyczekuje listonosza, ale dzisiaj dzwonili do mnie z przedszkola i dostali informacje, że niestety przez koronawirus są ogromne opóźnienia i niestety ludzie pracują z domu co skutkuje tym, że wszystko trwa dłużej. Mam ogromną nadzieję, że najpóźniej na początku listopada zacznę prace. 

W ogóle jesień działa również na Garfielda, wiadomo kotki potrafią duzo spać, ale teraz to mam wrażenie, że Garfield przesypia praktycznie całe dnie i budzi się tylko na posiłki. I od jakiegoś czasu jest takim przytulasem, że aż nie mogę uwierzyć. Uwielbiam jak kładzie mi sie na nogach, rozkłada się albo przychodzi do mnie jak leżę i czytam książkę i kładzie mi się na brzuchu. Takie małe kocie dzidziusie, uwielbiam ten czas i cieszę się, że moge pozwolić sobie na spokojne poranki i długo się wylegiwać z kotkiem i relaksować się czytając. Wiadomo już nie mogę się doczekać kiedy zacznę pracę w przeszkolu, ale narazie doceniam i zachwycam się tym wolnym czasem.

A dziś zdjęcia z oceanu, gdzie jeździłam z koleżanką wzdłuż oceanu i odwiedziłyśmy kilka nadmorskich miejscowości. A na dole czeka Was kolejny vlog :)








 Klara

czwartek, 22 października 2020

Po przebudzeniu pomyślmy sobie, co fajnego spotka mnie dzisiaj? Każdego dnia, choćby był najbardziej kiepski, można coś takiego znaleźć.

 Zbigniew Lew-Starowicz


Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku, jesteście zdrowi i radośni. Moja odporność w tym roku pozytywnie mnie zaskakuje, bo ostatni raz byłam chora jakoś w marcu, więc mam wrażenie, że z każdym rokiem moja odporność staje się coraz mocniejsza. W tamtym roku kilka razy złapało mnie przeziębienie, czy to mniejsze czy to większe, ale co kilka miesięcy mnie coś łapało i mimo tego, że brałam witaminy to one niewiele mi dawały. Teraz od czasu do czasu wypije sobie tzw. plusszze i mam spokój, poza tym smakują bardzo dobrze i są o wiele wygodniejsze niż tabletki, bo je wystarczy rozpuścić w wodzie i wypić.

Jesień jest wspaniała, w tym roku zaliczyłam już siedzenie w liściach, rzucanie liśćmi i jeszcze chciałabym mieć skaczące zdjęcia oczywiście w liściach i wpadłam w tym roku na pomysł,że chciałabym zobaczyć i poczuć liście gołymi stopami, chciałam dziś zrealizować ten plan, ale wolałbym pochodzić po suchych liściach niż po mokrych bo dzisiaj trochę padało. Pogoda z roku na rok w Szkocji w jesień poprawia się na lepsze, z czego się ogromnie ciesze bo uwielbiam jak jest słońce i piękna złota jesień. Zachwycam się kolorowymi liśćmi, robię dużo zdjeć, nagrywam krótkie materiały na vloga i docceniam każdy dzień, szczególnie teraz staram się choć raz dziennie wychodzić na dwór jak mam taką możliwość, bo jak zaczne prace w przedszkolu i wpadną mi zmiany od 8 do 18 to słońca za bardzo nie zobacze, chyba, że na spacerze z dzieciaczkami. 

Dzisiaj jak to czwartek przypadł mi dzień tzw. Social media Day czyli większość dnia spędziłam przy komputerze i telefonie, montując vloga na jutro, pisząc posta i ogarniając mojego kosmetycznego instagrama bo wczoraj przyszły mi kosmetyki do testowania, więc potrzebowałam dodać posta. Z rana udało mi się skończyć czytać jedną książkę i zacząć drugą ,więc miałam bardzo spokojny poranek, potem po południu wybrałam się na zakupy spożywcze i przy okazji na spacerek do pobliskiego parku, jeszcze czekają mnie ćwiczenia do szpagatu i 1h na hula-hoop i przy okazji obejrzę 3 albo 4 odcinki Przyjaciół. A wieczorem znów planuje coś poczytac i przy okazji zrobię sobie domowe spa.

A dziś mała sesja Garfielda, dawno nie było tego kotka na moim blogu, wiec dzisiaj wstawiam kilka zdjęć, a w niedziele wstawie Wam vloga bo na pewno do tego czasu uda mi się nagrać nowego.








Klara