piątek, 16 grudnia 2016

Naj­piękniej­szych chwil w życiu nie zap­la­nujesz. One przyjdą same. 

Phil Bosmans

Tyle się dzieje, że nie wiem od czego zacząć. Wszystko tak cudownie się układa, nawet deszcz nie jest straszny, choć jesteś cała pomoczona albo ochlapana, buty w błocie, ale ten san błogiego szczęścia, radości, latania, jest mega. Wszystko idzie we właściwym kierunku, problemy nie mają znaczenia, rozkminy życiowe nie przychodzą i nawet poprawka śmieszy.

Nie ma to jak wejść na egzamin z myślą, że się go od razu zda, że to tylko formalność i minie jak szybko się zaczął. Bez żadnego stresu, bez nawet minimalnego zwątpienia. I bach. Na wynikach podchodzi nauczyciel z obojętną miną i zaczyna "to nie jest Twoja wina, ani moja, ale.." no właśnie, musi być jakieś ale . Okazało się, że zdobylam 12/13 punktów, więc teoretycznie powinnam zdać, niestety nie trafiłam jednego kluczoweo pytania, od ktorego zależało czy sie zdało czy nie i miałam to źle, to się nazywa szczęście inaczej :)
Na domiar złego, żeby było zabawnie, nasz "złoty róg" czyli 2 Hiszpanów i koleżanka Polka też oblali , bo spisywali ode mnie odpowiedzi, więc jak tylko zobaczyli, że Paul mi mówi to już wiedzieli, że ich też będzie dotyczyć. Moją pierwszą reakcją był śmiech, centralnie musiałam zakrywać buzie, żeby nie wybuchnąć. Tym sposobem, mamy ciekawe wspomnienie "naszej mądrości" i już sporo anegdot o tym powstało, więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i mimo tego, że w poniedziałek byłby mój ostatni dzień w collegu, pojadę jeszcze we wtorek :)

Ale bym pojechała nad wodę... (zdjęcia z czerwca tego roku)






Klara

11 komentarzy:

  1. Zdjęcia - wow! Mogłabym sobie taką fototapetę zrobić:)
    No cóż, czasami ma się takiego pecha. Moja siostra poszła z takim nastawieniem na egzamin prawo jazdy i jadąc myślała czym będzie oblewać zdany egzamin;p No cóż później oblewała oblany;p Stres jednak jest trochę potrzebny;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Dwa ostatnie są najpiękniejsze!
    A takie podejście do egzaminu jest mega. Pamiętam jak sama na luzie pisałam maturę. Od razu jakoś więcej tej wiedzy się z człowieka wylewa ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam to uczucie spokoju, kiedy egzamin jest formalnością, ale stres jednak się pojawia w pewnym momencie. Ostatnio nauczyłam się, by nie polegać na tym, co ktos ci podpowiada tylko na swojej wiedzy, to tak odnośnie odpisywania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasami każdemu się 'podwinie noga'. Człowiek nie jest nieomylny :) Szkoda, że akurat te pytanie źle Ci poszło, bo reszta jak widać bardzo dobrze ;p

    Te hangary są świetne, dobra zabawa gwarantowana ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne masz do tego podejście, zazdroszczę ;D
    Super zdjęcia! :D

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bym pojechała w góry, uwolnilabym się na chwilę od rzeczywistości i uciekła gdzieś, gdzie nikt się nie spieszy, nie lata, nie denerwuje się. Po prostu cieszy się życiem.
    Ja to coraz bardziej obojętnie podchodzę do egzaminów, więc stresem mogą mnie co najwyżej zarazić inni.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bym pojechała w góry, uwolnilabym się na chwilę od rzeczywistości i uciekła gdzieś, gdzie nikt się nie spieszy, nie lata, nie denerwuje się. Po prostu cieszy się życiem.
    Ja to coraz bardziej obojętnie podchodzę do egzaminów, więc stresem mogą mnie co najwyżej zarazić inni.

    OdpowiedzUsuń
  8. te widoki na zdjęciach... tak bardzo brakuje mi lata

    ciemoszewska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. O matko, co za pech :D No ale dobrze, że się nie załamujesz tylko podchodzisz do tego z uśmiechem ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. wiesz, czasem to jest.. czasem coś co oczywiste okazuje się zupełnie inne.. ale dasz radę! ;)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się,że jesteś. ;*
Zostaw po sobie ślad.
Za każdy komentarz bardzo dziękuje !