poniedziałek, 25 kwietnia 2022

Życie to zawsze cudowna opowieść, nawet jeśli zdarzają się w nim smutne lub trudne chwile. One pozwalają nam docenić to, co piękne.

Karolina Winiarska

Pogoda w Szkocji nadal dopisuje, wczoraj pierwszy raz w tym roku wyszłam na dwór w kombinezonie w krótkich spodenkach, więc istne lato. Kupiłam plażowy namiot, który możemy rozkładać w ogródku i relaksować sie z Maciusiem i powiem Wam, że jest genialny. Ochrania przed wiatrem, promieniami słonecznymi i wytarczy połozyc koc i nie musimy czekać na lato, aż ziemia się ogrzeje bo wiadomo często od dołu ciągnie. 

Maciuś opanował przekręcanie sie z pleców na brzuszek, więc ma radość, że sam potrafi się obrócić i teraz jeszcze chętniej leży na brzuchu i obserwuje świat wokól niego. A w środe ten maluszek będzie mieć 6 miesięcy, niesamowicie leci nam czas. I w tym tygodniu będziemy zmieniac gondole na spacerówkę, bo jest już na niego za mała i mały odpycha się nóżkami od krawędzi więc idealny czas na zmianę.

Zauważyłam, że odkąd jestem mamą, moje znajomości jak i przyjaźnie mocno się ograniczyły, szczególnie z osobami, które nie mają dzieci. Nie każdy ma czas (albo chęci) na spotkanie i mam wrażenie, że jak zaczyna się inny etap w życiu, to wiele rzeczy się kończy. Na początku ciężko było zaakceptować ten fakt, ale od dłuższego czasu przyzwyczaiłam się, że jestem sama z Maciusiem jak Mariusz jest w pracy. Muszą mi wystarczyć moje przyjaciółki z Polski i internetowy kontakt. Na żywo mogę sie spotkać z moją koleżanką co kilka tygodni, która mieszka w innym mieście więc co jakiś czas mam przyjemną odskocznie.

Jak wiecie kocham fotografować w szczególności naturę, więc teraz mam wspaniałe pole do popisu, bo wiosna w tym roku w Szkocji jest przepiękna i niebieskie niebo wręcz sprzyja wiosennym zdjęciom jak i również filmowaniu. Na samym dole wstawiam Wam krótki vlog :)










Klara

niedziela, 10 kwietnia 2022

Każda wielka rzecz składa się z wielu małych rzeczy. Nie myśl o tym, co cię czeka na końcu drogi, tylko skoncentruj się na małych, konkretnych krokach, które stawiasz teraz.

 Beata Pawlikowska 


Ostatni raz byłam tu miesiąc temu. Nie wiem kiedy ten czas ucieka. Mam wrażenie, że im lepsza pogoda za oknem, tym dni pędzą jak szalone. 

U nas wszystko dobrze, dużo spacerujemy. Ostatnio pogoda bardzo nas rozpieszczała i nawet mieliśmy tydzień, gdzie każdego dnia było od 17 do 20 stopni. Udało mi się posiedzieć i poczytać w ogródku, pojechać na małą wycieczkę do innego miasta, zrobić grilla w parku oraz posiedzieć nad jeziorkiem. Mam nadzieję, że ciepłe dni do nas wrócą, bo aktualnie mamy tylko 13 stopni. 

Ogromnie się cieszę, że mam możliwość zostania z Maciusiem co najmniej 3 lata i nie muszę wracać do pracy za 1.5 miesiąca (wtedy kończy się moje macierzyńskie). Tylko mogę być z synkiem, a potem planuje znaleźć pracę w przedzkolu tylko u mnie w mieście, żebym nie musiała daleko dojeżdzać. Doceniam każdy dzień, każdy uśmiech tego kochanego maluszka i to jest niesamowite patrzeć jak się zmienia, zdobywa nowe umiejętności i z miesiaca na miesiąc można z nim się więcej bawić.

Dziś trudny dla nas dzień, bo Mariusz zaczyna nocki, więc będziemy musieli przeogranizować dzień, żeby mogł się wyspać jak wróci o 6. Jeszcze nie mam pomysłu jak to będzie, narazie ciężko mi sobie wyobrazić puste łóżko i zasypianie w pojedynke, ale wiadomo trzeba przetrwać i się przyzwyczaić. Na szczęście to nie będą zmiany co tydzień tylko rzadziej, mam nadzieję, że raz na 3 tygodnie.

Restrykcje już zlikwidowane, wiec pod koniec maja jak będziemy lecieć do Polski to nie trzeba będzie robić testów ani przechodzić kwarantanny. Mam nadzieję, że tak już zostanie bo we wrześniu bądź w październiku planujemy wybrać się do Hiszpanii. Więc Maciuś będzie małym podróżnikiem.

A dziś zaległe zdjęcia z nad morza oraz krótki vlog z tamtego czasu. 









Klara

poniedziałek, 14 marca 2022

Czasem potrzeba jednego radosnego oblicza - by rozjaśniło się nasze życie.

 Phil Bosmans


Znów zniknęłam, ale jestem i mam nadzieję, że uda mi się bywać tu częściej niż tylko od przypadku do przypadku. Ostatni tydzień był dosyć trudny. W zeszłą sobotę bylismy nad morzem i niestety Mariusza przewiało, więc poszedł na tydzień chorobowego, a pod koniec tygodnia Maciuś się od niego zaraził, a potem ja. Więc mieliśmy w domu mini szpital. O ile my dorośli dawaliśmy radę, to niestety 4 miesięczny Maciuś bardzo się męczył szczególnie z katarkiem. Koleżanka pożyczyła nam inhalator więc na szczęście jest lepiej, bo mały lepiej może już oddychać i już nie harczy w nocy. Dobrze, że Mariusz był w domu bo na zmianę nosiliśmy Maciusia, przytulaliśmy jak płakał, bo myślę, że jakbym była z nim sama to byłoby ciężej, szczególnie, że w dzień za bardzo nie chciał spać, a był bardzo zmęczony.

Z bardziej pozytywnych informacji zaczęły u nas w ogródku kwitnąć tulipany z czego bardzo sie cieszę, bo są to pierwsze kwiatki które zasadziłam i ciesże się, że się przyjeły i może za tydzień badź dwa będzie jeszcze bardziej kolorowo. Cały czas czekam na cieplejsze dni, żebym mogła korzystać z ogrodka, siedzieć na moim bujanym fotelu, czytać książki i jeść posiłki.

Kupiliśmy bilety do Polski i jeszcze 74 dni do naszego wylotu. Początkowo mieliśmy jechać autem, ale uznaliśmy, że będzie o wiele szybciej i wygodniej lecieć 2,5 h samolotem z 7 miesięcznym dzieckiem. Nie mogę się doczekać, bo ostatnio w Polsce byłam 3 lata temu, więc cudownie będzie się zobaczyć z rodzinką i moją przyjaciółką Olą oraz poznać rodzinkę Mariusza. 

Na początku marca udało nam się wybrać na dłuższą wycieczkę i w tym poście pokaże Wam co zwiedzaliśmy oraz zapraszam Was na vlog z wycieczki i pierwszego tygodnia marca. Byliśmy w Falkirk. 

W nocy te głowy koni świecą, mam nadzieję, że kiedyś nocą tam pojedziemy to porobie zdjęcia i filmiki, bo na pewno wyglądaja rewelacyjnie.








Klara